iPad Mini z wyświetlaczem Retiną to wyczekiwany przez wielu sprzęt Apple. Po raz pierwszy w historii tej firmy, mniejszy odtwarzacz ma dokładnie takie same parametry sprzętowe, jak jego większy brat. Tym samym, mogłoby się wydawać, że nie ma żadnych ograniczeń, w stosunku do dużego odpowiednika. Jak ten sprzęt sprawdził się przez dwa tygodnie moich testów? Po odpowiedź na to pytanie, zapraszam do mojej recenzji.
Na samym początku małe wprowadzenie. Tablet, którego testuję fabrycznie nazywa się „iPad Mini z wyświetlaczem Retina”. Ze względu jednak na to, iż jest to długa i skomplikowana nazwa, której używanie w tym tekście, byłoby bardzo męczące, pozwolę sobie ją skrócić do iPad Mini 2.
Zacznę standardowo od pudełka, które jest pierwszą cechą, wyróżniającą model z Retiną, od swojego poprzednika z 2012 roku. Apple nie zastosowało cienkiego opakowania, a powróciło do stylu, który znany był z wszystkich innych iPadów. Naturalnie, wciąż jest ono równie proste, a zarazem piękne, jak to zwykle w produktach z Cupertino bywa. Zawartość pozostaje natomiast bez zmian: tablet, ładowarka, kabel lightning i zestaw instrukcji. Absolutne minimum. Wszystkie elementy, takie jak słuchawki, przejściówkę na USB czy HDMI, które są na wyposażeniu konkurencyjnych modeli, należy dokupić oddzielnie.
Na szczęście uczucie, po wzięciu do ręki samego tabletu, rekompensuje wszystkie braki. iPad Mini 2 jest naprawdę leciutkim, bardzo dobre leżącym w dłoni tabletem. Gładka powierzchnia, jest bardzo elegancka i sprawia, że tablet profesjonalnie się prezentuje. Jednocześnie wykończenie z aluminium sprawia, że w tablecie nic nie trzeszczy, nie stuka i podkreśla dużą wartość urządzenia. Dla maniaków cyferek prezentuję konkretne dane: waży 330 gram, ma 7,5 milimetra grubości, 135 mm szerokości i 200 mm wysokości. Te cechy sprawiają, że z tego sprzętu można, bez obaw, korzystać nawet idąc, będąc w autobusie, nie obawiając się, że wypadnie z rąk. Jednocześnie nadaje się on do stosowania podczas różnorakich konferencji, spotkań biznesowych, gdyż jego design, pozytywnie odbiega od tanich tabletów, jakie można już spotkać niemal wszędzie.
Model ten, można nabyć w dwóch wersjach kolorystycznych: srebrnej i gwiezdnej szarości. Tym samym Apple odeszło już zdecydowanie od klasycznej czerni i bieli, zastępując je bliskimi tym kolorom odcieniami. To powiew świeżości, który wyróżniania je od produkowanych do tej pory tabletów.
Od strony technicznej, iPad Mini 2 także pozytywnie zaskakuje. Napędza go procesor A7, który cechuje się 64-bitową architekturą oraz bardzo dużą prędkością wykonywanych obliczeń. Tym samym sprzęt ten spokojnie sprawdzi się nawet w rozbudowanych grach czy wieloelementowych aplikacjach. I to nie tylko w tych, stworzonych do tej chwili, lecz także, które trafią do AppStore za rok czy dwa. Zapas mocy jest naprawdę niezwykle duży, dzięki czemu ten sprzęt, można spokojnie eksploatować przez kilka lat. Warto zatem pomyśleć nad zakupem modelu z większym dyskiem, gdyż najmniejsza obecnie konfiguracja 16GB, już dziś ma problem, z pomieszczeniem kilku rozbudowanych gier, filmów czy większej biblioteki muzycznej. Co ważne tablet ten, można nabyć w konfiguracji z aż 128GB pamięcią, co może być rozsądną opcją, jeśli planuje się zakup na kilka lat.
iPad Mini wyposażony jest także w 5 megapikselową kamerę iSight umożliwiającą nagrywanie filmów w rozdzielczości full HD, oraz frontową 1,2 MPx videokamerkę służącą do rozmów przez np. FaceTime. Wbudowane są dwa mikrofony, do jeszcze lepszej rejestracji głosu. Moją opinię na temat filmów kręconych tym urządzeniem, oraz porównanie kamer z iPada 4 oraz iPhone 5 prezentuję na tym filmie:
Warto też wspomnieć o samym ekranie, który z pewnością jest tą, najbardziej wyczekiwaną przez wielu cechą. Wprowadzona tu Retina, ma rozdzielczość 2048 na 1536, co przy ekranie o przekątnej 7,9”, daje 326 ppi (pikseli na cal). To wynik jak dotąd najlepszy, jaki udało się zastosować w tabletach Apple. Model Air, ma dokładnie taką samą rozdzielczość, a jedynie mniejsze ppi.
14 dni później
Dwa tygodnie spędzone z tym tabletem udowodniło mi wiele rzeczy. Jedną z pierwszych, które odczułem, był brak modemu 4G. Naturalnie to jedynie cecha sprzętu, dostarczonego mi do testów. Jednakże, gdybyście zastanawiali się nad tym, czy warto, zdecydować się na wersję z modemem, ja zdecydowanie polecam tą opcję. Nie trzeba z niego korzystać, a daje duże możliwości, zwłaszcza, jeśli jest się w podróży, lub miejscu, gdzie nie ma sieci WiFi. A takich lokalizacji wciąż jest bardzo dużo. W dodatku iPady WiFi nie mają anteny GPS.
iPad Mini 2 idealnie nadaje się do podróży. Jest leciutki, przez co, nie czuć, że ma się go w plecaku czy torbie, a jednocześnie ma możliwości dokładnie takie same, jak większy odpowiednik. Jego bateria, tylko podkreśla tę cechę. Ja, wykorzystując go do przeglądania stron internetowych i czytania ebooków i sporadycznego oglądania filmów na YouTube musiałem ładować go co 3-4 dni. Jest to wynik wręcz niespotykany, jeśli chodzi o urządzenia mobilne. Szkoda, że Apple, wciąż nie jest w stanie odtworzyć go na swoich telefonach.
Czytanie elektronicznych książek na tym urządzeniu, to także duża przyjemność. Kolejny raz decyduje o tym waga i wielkość tabletu. Nie męczy dłoni, tak jak większy model, jednocześnie pozwalając na dłuższą lekturę. Krystaliczny wyświetlacz Retina, sprawia, że wszystkie litery są niezwykle wyraźne.
Ostatnią zaletą, którą chcę oddać najnowszym tabletom Apple, są ich głośniki. Są dwa, co pozwala uzyskać efekt stereo. Przyznaję, że byłem zaskoczony, gdy usłyszałem jakość dźwięku, wydobywającą się nich. Nie jestem melomanem, ale czułem, że głos z iPada Mini 2, był dużo czystszy, wyraźniejszy, a przez to, przyjemniejszy w odsłuchu. Te głośniki są także elementem iPada Air.
Nie oznacza to niestety, że iPad Mini sprawdzi się we wszystkich zastosowaniach. Moje testy, pokazały, że niektóre czynności, wciąż łatwiej było mi wykonywać na „dużym” 9,7” tablecie. Mowa tu głównie o obróbce dokumentów, oglądaniu i edycji filmów, czy rozgrywce w bardziej złożone gry. Tu, gdzie liczy się jak największa powierzchnia ekranu, „miniak” nieco ustępuje modelowi Air. Przed decyzją o wyborze tabletu, warto zastanowić się, do jakich celów będzie się go wykorzystywać. Gdy w grę wchodzi praca biurowa, czy wykonywanie bardziej złożonych operacji, w mojej opinii większy model będzie lepszą decyzją.
Gdybym miał napisać o największej wadzie tego urządzenia, wspomniałbym o jego cenie. Chociaż w podstawowej konfiguracji, nabyć go można już za 1700 PLN, to każda modyfikacja o większy dysk, czy modem 4G podnosi ten wynik o kilkaset złotych. Dochodzi do tego, że wartość najlepszej wersji iPada Mini 2, jest dwukrotnie droższa niż podstawowy model. Niestety Apple bazuje na tym, że iPady, są praktycznie jedynymi tabletami, które można nabyć w tak wielu modyfikacjach. Reszta producentów, ogranicza się jedynie do modeli z modemem lub bez, poważnie zawyżając cenę tej drugiej opcji.
Podsumowując, iPad Mini 2, to bardzo dobry, mobilny tablet. Cechą, która jednocześnie jest w nim wadą i zaletą, to rozmiar wyświetlacza. O ile spisuje się on idealnie w podróżach i domowo-kanapowym użytku, to praca biurkowa z nim, jest mniej wygodna. Zwłaszcza, gdy ma się, tak jak ja, do dyspozycji także „duży” tablet. Apple pokazuje, iż obecnie, różnica pomiędzy małym, a dużym iPadem, może ograniczyć się, praktycznie tylko do tego aspektu. Wszystkie inne cechy są już takie same. A warto pamiętać, że iPhone 5S, także pracuje na tym samym procesorze…