Strona internetowa Jakuba Stanisława Wolaka

Profesjonaliści już nie liczą się dla Apple

Gdy rozpoczynałem moją przygodę z Apple, bardzo ceniłem w tej firmie to, że celowała ona w użytkowników, którzy potrzebują od komputerów czegoś więcej, niż to co daje im Microsoft. Dzięki temu przesiadając się na Maka, dostałem nie tylko lepszy system operacyjny, ale także możliwość korzystania z szerokiej ilości programów, które niedostępne są na żadną inną platformę. Odkąd jednak władzę w Apple przejął Tim Cook widać, że jego plany są inne i woli on celować w zupełnie inną grupę klientów. I niestety wygląda na to, że użytkownicy tacy jak ja, są już o wiele mniej zauważalni.

Sprzętem, który „wciągnął” mnie w ekosystem Apple, był iPad 2. Gdy go kupiłem, byłem już użytkownikiem Samsunga Galaxy SII, który uchodził za smartfona lepszego niż aktualny iPhone. iOS zaskoczył mnie jednak prostotą obsługi, brakiem jakichkolwiek problemów z wgraniem aktualizacji i przede wszystkim zawartością AppStore, w którym znajdowało się bardzo wiele złożonych programów, dostępnych tylko dla iOS. Podobnie wyglądała sytuacja, gdy nabyłem iMaca z OS X. W zasobach komputerowego marketu znajdowały się aplikacje takie jak iMovie, iPhoto czy ich bardziej złożone odpowiedniki jakimi jak FinalCut czy Apperture. Niestety od dłuższego czasu Tim Cook kładzie znacząco większy nacisk na upodabnianie OS X do iOS i ogranicza rozwój narzędzi, które były kiedyś dumą Apple.

To jak rozwijał się pakiet iLife, jest doskonałym przykładem obrazującym tę tezę. Dotychczas wraz z każdą nową wersją, programy zawarte w tym zestawie zyskiwały nowe możliwości. W 2013 roku zdecydowano się stworzyć wspólną wersję tej aplikacji dla komputerów, tabletów i telefonów, ograniczając znacząco możliwości desktopowego wydania. I o ile w urządzeniach mobilnych taki ruch został odebrany bardzo pozytywnie, bo aplikacje są proste i wygodne w obsłudze, to użytkownicy Maków głośno narzekali, że w nowym narzędziu zabrakło wielu dotychczas wykorzystywanych przez nich opcji.

problem

Niestety nie był to wyjątek i bardzo podobny trend można zaobserwować także w rozwoju systemu OS X. Chociaż Apple nie ogranicza w tak radykalny sposób jego funkcjonalności, to widać, że z wydania na wydanie, skupia się na jego coraz bliższej integracji z platformą iOS. Z roku na rok nowe wersje systemu zyskują kolejne to rozwiązania znane wcześniej z iPhone’ów i iPadów, oraz narzędzia do jeszcze większej współpracy pomiędzy komputerem, a urządzeniami mobilnymi. I chociaż fakt, że Apple integruje swoje platformy jest oczywiście pozytywny, to profesjonaliści narzekają, że z wydania na wydanie systemy Apple stają się coraz bardziej awaryjne. Jest to konsekwencja tego, że wygląd i funkcjonalność pokładany jest ponad prostotę, którą tak cenił Steve Jobs.

macbook1

Bardzo dobrym przykładem jest także rozwój komputerów Apple. Przyglądając się w ofercie giganta, z bólem zauważam, że firma coraz bardziej brnie w kierunku ultracienkich, ale nierozbudowywalnych urządzeń, w których nawet drobna awaria sprzętowa, może zakończyć się koniecznością wymiany całej płyty głównej, kosztującej nierzadko ponad tysiąc złotych. MacBook z którego korzystam, jest ostatnim laptopem tej firmy, w którym znajduje się jeszcze uniwersalny dysk twardy i kości pamięci RAM. Wszystkie następne, działają już na specjalnych układach, znacząco cieńszych, ale i droższych od standardowych. To skutecznie zniechęca mnie do wymiany tego sprzętu, bo cenię sobie możliwość prostej i taniej naprawy.

MacBook
Wnętrze mojego MacBooka Pro, przed wymianą dysku na SSD

To pokazuje, że Tim Cook przedkłada kwestie związane z wyglądem zarówno systemu jak i samych sprzedawanych urządzeń, nad ich rzeczywistą funkcjonalność sprzętów. To zraża użytkowników, takich jak ja, którzy cenili Apple za możliwości niedostępne w produktach konkurencji. Dziś ich brakuje, a produkty tej firmy nie są już tak niezawodne, jak jeszcze kilka lat temu.

Nie oznacza to jednak, że Apple czeka kryzys. Ostatnie konferencje dobitnie pokazują, że Tim Cook zdecydował się mierzyć w zupełnie inną grupę docelową, jaką są zamożniejsi użytkownicy komputerów, ceniący sobie styl. Do takiej grupy zalicza się bardzo dużo osób i o wiele łatwiej namówić ich do wymiany sprzętu na nowy. Jednocześnie ich wymagania są zdecydowanie mniej wygórowane i tym samym łatwiej je zaspokoić. Profesjonaliści domagają się znacznie więcej, są o wiele bardziej rozsądni przy zakupach i szybciej zauważają usterki w nowych narzędziach. Tym samym wygląda na to, że Tim Cook zdecydował się mierzyć w tą bogatszą i mniej wymagającą grupę. I do nich właśnie są skierowane nowe produkty w ofercie Apple.

macbook3

Doskonałym przykładem jest oczywiście nowy MacBook, który wydaje się być przedłużeniem linii mobilnych urządzeń Apple. Dostępny jest w tych samych co najnowsze iPhone’y i iPady wersjach kolorystycznych i jak one jest oszałamiająco lekki. Co więcej ma dokładnie tyle samo złączy i jest niestety równie nierozbudowywalny. To sprawia, że pomimo małego zapotrzebowania ze strony profesjonalistów, czas oczekiwania na niego w oficjalnym sklepie giganta to co najmniej kilka tygodni. Wszystko za sprawą tego, że decydują się na niego użytkownicy ceniący sobie właśnie styl i ekstrawagancję tego modelu i niepotrzebujący ani wydajnego procesora, ani wielu złączy, które zawierają inne komputery tej firmy.

Do tej samej grupy skierowany jest także zegarek od Apple, a zwłaszcza jego droższe wersje. Chociaż w wielu aspektach ustępuje on swoim rywalom, to dzięki indywidualnemu stylowi trafia do serc wielu użytkowników. I dzięki temu sprzedaje się w oszałamiających ilościach.

Na koniec warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy w ofercie Apple nie będzie już produktów dla profesjonalnych klientów? Chociaż grupa zaawansowanych użytkowników jest zdecydowanie bardziej wymagająca, to trudno nie zgodzić się z faktem, że to właśnie ona przyczyniła się do osiągnięcia przez Apple niewątpliwego sukcesu. To właśnie aktywni deweloperzy korzystając z OS X, tworzą aplikacje na iOS, które później są chlubą Apple. Warto mieć na uwadze, że wciąż najlepszym miejscem do programowania na iPhone’a, jest komputerowy xCode, dostępny jedynie na OS X. Tym samym Tim Cook zupełnie porzucił segment PRO, pozbawiłby deweloperów możliwości rozwoju iOS. Podcinając gałąź na której sam się znajduje.

macpro

Najprawdopodobniej więc komputery dla profesjonalistów pozostaną w ofercie Apple. Będą to już jednak urządzenia drugiej kategorii, odświeżane znacząco rzadziej, już bez większych rewolucji. Także ich cena będzie odpowiednio wyższa, zwłaszcza jeśli ich użytkownicy zażądają mocniejszych niż w podstawowej wersji podzespołów. Tim Cook jest świetnym menadżerem i wie, że w epoce zalutowanych części więcej osób zdecyduje się na taki sprzęt i dlatego może zażądać za niego odpowiednio większą cenę. Nie ma więc co liczyć na to, że doczekamy się jeszcze powrotu do rozbudowywalnych sprzętów.

apple gielda
Apple w ciągu ostatnich 10 lat na giełdzie w USA

Tak samo jak i do dawnego Apple. Obecny CEO tej firmy wie, że jego najważniejszym zadaniem jest maksymalizowanie zysku. I to potrafi robić naprawdę dobrze, co pokazują zarówno wyniki finansowe tej firmy jak i długie kolejki po nowe produkty. Niestety konsekwencją tego musi być odłożenie zaawansowanych użytkowników na boczny tor, nawet jeśli część z nich zdecyduje się przejść do konkurencji. W czasie chaosu w Microsofcie, który także wciąż nie jest pewien, w których użytkowników powinien celować, może się okazać, że tak czy siak będziemy skazani na Apple.

I przez to nie liczę już na to, że Tim Cook kiedykolwiek spełni moje wymagania. Apple jest dziś zupełnie inną firmą, niż jeszcze kilka lat temu. Gorszą dla mnie, niekoniecznie jednak dla innych.


Prev Next