Rok 2012 z pewnością przejdzie do historii, jako rok wielu informatycznych premier. Zaprezentowano iPada oraz Macbooka z ekranem Retina, tablet od Google, a Nokii (w końcu) udało się stworzyć telefon, który pod pewnymi względami jest nawet lepszy od iPhona. Jednak jedna z najciekawszych premier dopiero przed nami:
26 października Microsoft rozpocznie sprzedaż Windows 8. W przeciwieństwie do wcześniejszych produktów, które były okryte tajemnicą aż do ich prezentacji, system od Giganta z Redmond można już pobrać z sieci. Postanowiłem więc skorzystać z tej możliwości i sprawdzić, do której grupy jest mi bliżej: tej, która zakochała się w ?ósemce? i nie wyobraża sobie bez niej komputera czy jej zupełnych przeciwników, którzy uważają tą platformę za koniec ?okienek?.
Przygotowania
Podczas tegorocznych wakacji postanowiłem pozbyć się nieużywanego już sprzętu komputerowego z mojego domu. Wystawiłem więc na aukcję netbooka, stare telefony, mojego pierwszego laptopa i jeszcze parę innych przedmiotów. Chociaż ciężko mi było rozstać się z tymi narzędziami, przyświecał mi jeden cel: za zarobione przy tym pieniądze kupić MacBooka. I chociaż nie obyło się bez dołożenia brakującej sumy z własnych oszczędności, to udało mi się zrealizować mój plan. Po długich zastanowieniach pomiędzy edycjami Air i Pro, zdecydowałem się na tę mocniejszą konfigurację. Jednym z powodów był większy dysk, na którym mogę instalować różne systemy.
Tak więc mój komputer to 13 calowy Macbook Pro z procesorem Intel Core i5 o taktowaniu 2,5GHz, pamięcią 8GB i zintegrowaną kartą graficzną Intel HD4000. 500GB talerzowy dysk twardy podzieliłem następująco: 64GB dla ósemki i cała reszta, a więc 436GB dla OSX. Windows 8, który testuję, to ostateczna, polskojęzyczna konfiguracja pochodząca z serwerów MSDN, a więc dokładnie taka jaką będzie można znaleźć w październiku w sklepach.
Instalacja
Do wgrania nowego systemu na Macbooka, skorzystałem ze stworzonego do tego celu przez Apple programu BootCamp. Robiłem to pierwszy raz, ponieważ uważam wręcz za profanację instalację Windowsa na Maku ;-). Kiedyś jednak trzeba się przełamać. Działanie tej aplikacji polega na przygotowaniu odpowiedniej partycji dla ?okienek? oraz na pobraniu z sieci odpowiedniego zestawu sterowników. Gdy zostanie to ukończone i drivery zostaną przeniesione na zewnętrzną pamięć USB, następuje restart laptopa i rozpoczyna się typowa instalacja.
Instalator wygląda bardzo podobnie do tego znanego z poprzednich Windowsów. Dopiero w menu konfiguracji systemu pojawiają się pierwsze, nowe elementy. Poza zupełnie zmienionym wyglądem, pojawia się też możliwość zintegrowania profilu użytkownika z kontem w internetowej usłudze Live od Microsoftu. Dzięki temu kopia zapasowa części ustawień będzie przechowywana na serwerach Giganta. Pozwoli to w przypadku ponownej instalacji, szybciej skonfigurować komputer.
Po całej procedurze dodawania nowego systemu, musiałem jeszcze wgrać wszystkie sterowniki. Polegało to jednak na raptem kilku kliknięciach, a apple?owy instalator zrobił wszystko za mnie. Ominęło mnie więc mozolne wgrywanie wszystkich kodeków po kolei, jak to często trzeba robić na typowych pecetach. Cały proces instalacji Windowsa 8 od momentu uruchomienia BootCampa na Macu do osiągnięcia pełnej gotowości przez ósemkę zajął około 40 minut.
Pierwsze spojrzenie
Windows 8 wita swojego użytkownika od razu z poziomu interfejsu Modern UI (do niedawna jeszcze Metro). Pojawia się więc zielone tło, a na nim równo ułożone ?kafelki? odwołujące się do różnych aplikacji. Co ważne, na każdym skrócie do danego programu mogą być prezentowane też podstawowe informacje z nim związane: np. liczbą nieprzeczytanych wiadomości w programie Mail lub aktualną godzinę w przypadku Zegara.
Po kliknięciu w kafelek odpowiadający za pulpit, można powrócić do wyglądu przypominający ten z Windows 7. W ósemce zabrakło jednak przycisku Start. Nie ma więc możliwości łatwego dojścia do najważniejszych ustawień komputera. Początkowo nawet zamknięcie systemu jest dosyć problematyczne. W miejsce tego menu, Microsoft dodał pasek boczny pojawiający się po najechaniu kursorem na prawy dolny róg ekranu. Z jego pomocą można wyłączyć komputer, skorzystać z wyszukiwarki, uruchomić aplikację czy przejść do Panelu Sterowania. Wymaga to jednak dużego przestawienia, gdyż sam często przesuwam odruchowo mysz w dolny, lewy róg ekranu.
Tym co rekompensuje te wszystkie niedogodności jest błyskawiczne działanie systemu. Windows 8 pracuje niewiarygodnie szybciej niż jego poprzednicy. Nie ma żadnego czekania na uruchomienie się folderu czy długiej zwłoki przed startem programów. Muszę przyznać, że ta optymalizacja, to jedna z najpotrzebniejszych opcji jakiej potrzebował Windows. I Microsoftowi w końcu udało się ją osiągnąć.
Konfiguracja
Po przetestowaniu najbardziej rzucających się w oczy nowości, zabrałem się za konfigurację systemu. Nawet najszybszy system, bez najważniejszych programów jest dla mnie bezużyteczny. Wgrałem więc pakiety Office oraz Corel (z którego na iMacu korzystam w Parallels Desktop), programy do FTP, nagrywania płyt i kilka innych. Z żadnym nie było najmniejszego problemu, wszystkie cały czas działają bez zarzutu. Do tej pory obyłem się bez antywirusa, ale wiem, że w pewnym momencie będę musiał go wgrać. Z pewnością będzie to jeden z tych reklamowanych jako ?dostosowany do Windows 8?. Z nieukrywaną ciekawością zobaczę na czym to ?dostosowanie? polega.
Pierwszy raz nie musiałem jednak wgrywać oprogramowania do tworzenia wirtualnych napędów. Windows 8 w podstawowej wersji potrafi montować pliki ISO i dyski VHD, jako dodatkowe stacje. Być może Microsoft pragnie uczynić z ISO podobny standard jak pliki DMG w OSX. To także bardzo ważny krok, który niezwykle często przydaje się podczas korzystania z komputera. Zwłaszcza, że obecnie coraz rzadziej korzysta się z fizycznych płyt, a wirtualne ISO cały czas są bardzo powszechne.
Dwa tygodnie później…
Po pierwszych czternastu dniach mogę śmiało przyznać, że ósemka to bardzo dobry produkt. Przez cały czas użytkowania nie miała żadnej awarii, natomiast ja wciąż odkrywam coraz to nowsze fukncje podczas korzystania. Bardzo podoba mi się nowy Eksplorator Windows (już miałem napisać Finder)- otrzymał on wstążkę znaną z najnowszych Office’ów i parę innych aplikacji od Microsoftu. Ciekawie rozwiązano też kopiowanie i przenoszenie plików: dziś możliwe jest wstrzymywanie i wznawianie tego procesu oraz podgląd prędkości z jaką wysyłane są dane. Przydaje się to chociażby, gdy chce się porównać się różnice pomiędzy USB 2.0, a 3.0.
Modern UI
Coś jest chyba nie tak… najważniejszą nowością o jakiej powinienem najwięcej napisać jest Modern UI. Muszę jednak otwarcie przyznać, że nowy design niezbyt przypadł mi do gustu. Jest on stworzony głównie pod zastosowania dotykowe, co znacznie utrudnia korzystanie z niego na typowym laptopie. Ikonki desktopowych programów są mało czytelne, dlatego łatwiej mi uruchamiać potrzebne aplikacje z wyszukiwarki znajdującej się na prawym bocznym pasku.
Podobnie zresztą jest ze sklepem z aplikacjami. Obecny w ósemce Windows Store pozwala na pobieranie dodatkowych programów na swój komputer, jednakże tylko te działające w trybie Modern. Podczas korzystania z nich nie jest widoczny pasek systemowy, a ich ikonki nie są na nich wyświetlane. Muszę jednak przyznać, że do tej pory nie przekonałem się do tych pełnoekranowych programów. Są one bardzo proste, tak aby korzystanie z nich na tabletach było bardzo wygodne. Powoduje to jednak, że na standardowych komputerach są po prostu mało funkcjonalne.
Dlatego, póki co, prawie cały czas korzystam ze zwykłego ?okienkowego wyglądu?.
Uff… powrót do OSX
Pomimo całej sympatii dla nowego systemu, po kilku godzinach spędzonych na Windows, z przyjemnością wracam do OSX. Tu są moje Macowe programy i wszystkie niedostępne w ósemce funkcje. Mogę więc korzystać z gestów w moim gładziku i apple?owych skrótów klawiszowych. Co więcej, prawidłowo działa opcja stukania dwoma palcami jednocześnie. W ?okienkach? nie było to takie oczywiste. Microsoft zrobił gigantyczny krok naprzód. Wydaje mi się jednak, że nieco przesadził. Jeden interface dla tabletów i myszek okazuje się być albo mało funkcjonalny albo niewygodny w obsłudze. Dlatego też OSX jeszcze długo pozostanie moim głównym systemem.
Nie oznacza to jednak, że na stałe pozbędę się ósemki z moich komputerów. Wręcz przeciwnie, z pewnością zostanie ona na nich dłużej. Potrzebuję ?okienek? do korzystania z oprogramowania wydanego tylko na tą platformę, a poza tym chcę być na bieżąco ze wszystkimi nowościami. Zapewne też w niedalekiej przyszłości zaktualizuję system na mojej maszynie wirtualnej w iMacu. W tym wypadku zrobię to głównie ze względu na szybsze uruchamianie się i działanie, w porównaniu do obecnego Sevena.
Na koniec warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy ten system ma szanse odnieść sukces? Zważając na to, iż wymaga on sporego przestawienia, może okazać się, że nie będzie on chętnie wybierany przez konserwatywnych użytkowników. Szanse ma głównie na tabletach, czyli urządzeniach, których obsługi trzeba praktycznie uczyć się zupełnie od zera, ponieważ nie ma w nich fizycznej klawiatury i myszki. W tym względzie widzę sporą szansę dla desktopowej platformy Apple, którą mogą coraz częściej wybierać użytkownicy, potrzebujący nowego systemu, który nie będzie wymagał od nich rewolucyjnych zmian.
Jakub Stanisław Wolak