Strona internetowa Jakuba Stanisława Wolaka

Jeśli nie Android to… Bada OS. Recenzja Samsunga Wave 3

Przez ostatnie dwa tygodnie miałem przyjemność testować bardzo oryginalny telefon od Samsunga – Wave 3. Z tłumu wyróżnia go zainstalowany w nim system operacyjny Bada OS, który został stworzony przez tego koreańskiego giganta, na potrzeby własnych urządzeń. Muszę przyznać, że nieraz zaskoczył mnie on – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Czy jednak jest on w stanie zawalczyć z innymi platformami i przyciągnąć do siebie ich użytkowników? 

Na początku warto zacząć od zapoznania się z kilkoma podstawowymi informacjami. Bada OS to system operacyjny stworzony przez Samsunga w listopadzie 2009 roku. Jego kod nie opiera się, w przeciwieństwie do Androida, o jądro Linuxa, ale o architektury BSD. Z tego powodu nie ma możliwości wykorzystywania na tej platformie aplikacji z Google Play. Do września ubiegłego roku jego kod był niedostępny. Od przeszło 12 miesięcy dostęp do źródeł tego systemu jest otwarty dla wszystkich. Do tej pory jednak Badę OS zastosowano wyłącznie w kilku smartphone Samsunga.

fot. Jakub WolakWave 3 dotarł do mnie w podobnym pudełku, w jakim zapakowany był mój poprzedni smartphone Galaxy SII. I w jakim sprzedawane jest większość mobilnych gadżetów Apple. Opakowanie Wave wyróżnia się biało-błękitnymi barwami i dużym zdjęciem telefonu na frontowej części. Na jego tylnej ściance znajduje się krótki opis urządzenia oraz podstawowe informacje dotyczące jego specyfikacji technicznej. Na bokach umieszczono nazwę komórki, jego producenta oraz stronę internetową. Czyli jak zwykle pięknie.

Po otwarciu pudełka i wyjęciu z niego najważniejszego narzędzia – a więc telefonu, można w nim znaleźć jeszcze: słuchawki, ładowarkę, kabel USB, instrukcję, kartę gwarancyjną i ulotkę marketu z programami Samsung Apps. A więc wszystko, czego potrzeba 😉

Pierwsze spojrzenie na telefon było bardzo pozytywne – pomimo tego, że ma on identyczny rozmiarowo ekran jak Galaxy S, to w Wave 3 wydaje się on większy, ze względu na to, iż wypełnia większą część urządzenia. Ma on ładnie wyglądające, zaokrąglone ścianki i rogi. Z przodu nad wyświetlaczem jest niewielki głośnik, napis Samsung i videokamerka. U dołu znajdują się jedynie przyciski – w tym fizyczny Home i dwa ekranowe po jego prawej i lewej stronie. Tak jak w przypadku innych smartphone od tego giganta, na bocznych ściankach można znaleźć tylko kilka przycisków: Power, głośniej/ciszej oraz dwa sloty – miniUSB oraz MiniJack. Czyli praktycznie tak samo jak we wszystkich komórkach z serii Galaxy. Różnice pojawiają się z tyłu. Kolorystyka jest ciemno-szara, a sama bryła jest bardziej wypukła. Pierwsze zaskoczenie pojawiło się, gdy próbowałem dostać się do baterii: nie polega to na zdjęciu tylnej klapki, a na rozsunięciu pokrywy:

fot. Jakub Stanisław Wolak

fot. Jakub Stanislaw Wolak

Muszę przyznać, że to bardzo ciekawy pomysł. Może gdyby zastosowano to w Galaxy SII, ta część nie uległaby tak szybko zniszczeniu wskutek częstych wymian baterii? Przed  jej swobodnym wypadnięciem chroni dodatkowa blokada, którą zdejmuje się przyciskając przycisk pod akumulatorkiem. Muszę przyznać, że sprawuje się on bardzo dobrze i szybkie odłączenie telefonu od zasilania wymaga wprawy. Poza baterią w tej części telefonu mieści się także slot MicroSD oraz wejście na typowe karty SIM. Och jak dobrze, że moja karta obyła się (jeszcze) bez przycinania.

1? 2? 3 i zaczynamy

fot. Jakub Stanisław WolakGdy więc karta sim znalazła się na swoim miejscu, pierwszy raz w życiu zacząłem korzystać z Bady OS. Do tej pory z tym systemem zapoznany byłem jedynie w teorii i nie miałem z nim fizycznej styczności. Jednak pierwsze uruchomienie bardzo przypomniało mi czasy, gdy używałem Galaxy SII. Wszystko za sprawą nakładki TouchWiz, którą Samsung stosuje zarówno w swoich komórkach z Androidem, jak i Badą OS. Z tego też powodu, gdy pokazałem ten telefon mojemu tacie, pierwsze zdanie brzmiało: „Przecież mówiłeś, że ma nie być w nim Androida”. Z daleka bardzo trudno odróżnić te dwa systemy od siebie. Tak samo wygląda dolna belka ze skrótami do najważniejszych aplikacji, jak i nawet domyślna tapeta. Różnice pojawiają się dopiero po przejściu do ustawień. Bada zawiera dużo mniej opcji, dzięki czemu powinno być łatwiej znaleźć konkretne narzędzie. Tak jednak nie jest: w Androidzie odpowiednie funkcje są pogrupowane, dzięki czemu łatwiej do nich trafić. A w samsungowym OS wszystkie elementy znajdują się jeden pod drugim, przez co odkrycie konkretnego polecenia przez nieobytego użytkownika trwa dłużej.

Takie same jak w Androidzie są też aplikacje stworzone przez Samsunga – a więc odtwarzacz muzyczny, galeria zdjęć, kalendarz itp. W stosunku do modyfikacji „Zielonego Robocika”, jakiej dokonał Samsung dla Galaxy SII, Bada prezentuje się bardzo ubogo. Z ciekawszych programów wyróżnia się jedynie Polaris Office – to porządny pakiet biurowy obsługujący zarówno pliki Office, jak i odczyt dokumentów PDF.

W wykorzystywanym przeze mnie modelu nie działał sklep z aplikacjami Samsung Apps. Podczas uruchamiania go pojawiał się komunikat o inicjalizacji, jednak na tym się kończy. Pomimo kilkukrotnych prób restartowania, przywracania fabrycznych ustawień, nie udało mi się uzyskać dostępu. No cóż, musiałem ograniczyć się do podstawowej funkcjonalności systemu.

14 dni później?

fot. Jakub Stanisław Wolak

Sam smartphone przez ten czas bardzo przypadł mi do gustu: dobrze leży w dłoni, wygodnie się go obsługuje, chociaż dotarcie lewym kciukiem do przeciwnego rogu ekranu, nie jest możliwe. To właśnie to, na co narzekał Steve Jobs. Sam wyświetlacz jednak cechuje bardzo dobra jakość – w końcu to Super AMOLED. Mogę więc śmiało przyznać, że Wave 3 to najładniejszy telefon Samsunga jaki miałem w rękach. 

 

Bateria trzyma nieźle – wystarcza na spokojny dzień pracy przy włączonym WiFi przez jakieś 4 godziny oraz przy stałym połączeniu z internetem przez 3G.

Takich pozytywnych wrażeń nie mam już jednak jeśli chodzi o sam system operacyjny. Pomimo silnego 1,4 GHz procesora, Bada momentami lubi przycinać i choć później wraca do siebie, bywa to irytujące. Być może spowodowane jest to zastosowaną  w niej wielozadaniowością, która choć tak samo jak w Androidzie, umożliwia trzymanie w tle wielu aplikacji, to odbija się na płynności tej aktualnie używanej. Z jakiegoś dziwnego powodu, komórka nie utrzymuje też stałego połączenia z WiFi i momentami lubi się rozłączać – choć jest się raptem kilka metrów od routera.

Przeglądarka internetowa też zostawia wiele do życzenia – po pierwsze pracuje wolno a przez to szybkie podglądnięcie strony jest nierealne. Po drugie wiele elementów jest niewyświetlanych, pomimo iż zaimplementowany jest FlashLite i HTML5. Włączenie większej liczby kart także szybko skutkuje zwolnieniem pracy telefonu. Prawdopodobnie wszystko odbywałoby się lepiej gdybym mógł zainstalować Operę Mini, ale z wspomnianych wyżej powodów było to niemożliwe.

Dobrze sprawują się jednak multimedialne aplikacje takie jak YouTube czy SocialHub. Podstawowa funkcjonalność jaką oferują sprawdza się znakomicie i spokojnie wystarcza w codziennym użytkowaniu. Nie korzystałem z ChatONa i bezprzewodowego połączenia z telewizorem poprzez AllShare, ale miło, że takie opcje w tym narzędziu się znalazły.

Ograniczony jest port miniUSB. Samsung nie dodał do tego telefonu obsługi USB-host, a przez to nie możliwe jest wpinanie do niego pendrive. Szkoda, bo liczyłem, że skoro w topowych modelach z serii Galaxy taka możliwość istnieje, to i w ich odpowiednikach z linii Wave się ona pojawi. Zastanawia mnie też czy decyzja o rezygnacji z takiej funkcjonalności wynikała z przyczyn programowych czy sprzętowych.

Aha, jeszcze jedno – dotykowe przyciski pod ekranem: te znajdujące się po prawej i lewej stronie od klawisza Home, działają nieco inaczej niż ich odpowiedniki w Androidzie. Ten znajdujący się po prawej stronie służy do odrzucania połączeń, a nie jak w świecie zielonego robota do cofania ostatniej operacji. Kliknięcie w niego w Badzie, podczas gdy włączona jest jakaś aplikacja, powoduje cofnięciem się do menu wyboru programów, a więc zminimalizowanie tej aktualnie używanej. Klawisz wstecz musi być więc ukryty gdzieś na ekranie. Lewy przycisk to zielona słuchawka, a więc przenosi do listy ostatnio wybieranych numerów. Podwójne w niego kliknięcie powoduje automatyczne połączenie z ostatnio wybieranym numerem.

Może to i przemyślane, ale z pewnością mylące dla użytkownika takiego jak ja, który długo wykorzystywał te same przyciski zupełnie inaczej. Myślę więc, że przydałaby się możliwość zmiany tych opcji na te „androidowe”.

Podsumowanie

Wave 3 potwierdził moją od dawna powtarzaną tezę, że Samsung robi świetny hardware, ale ma kłopot z software. Zwłaszcza z jego rozwijaniem. Bada OS to bardzo ciekawy system, stworzony w oparciu o idee Androida, ale z zupełnie innym wykonaniem. Chociaż nie jest źle – telefon w codziennym użytku sprawuje się bardzo dobrze, to brakuje mu dopieszczenia, naprawienia usterek i większej optymalizacji. To z pewnością przyczyniłoby się do tego, że nie byłby on tylko słabszym odpowiednikiem Androida, ale jego realnym konkurentem.

Warto wspomnieć, że Samsung nie pobiera od użytkowników tworzących aplikację dla Bada OS, opłaty startowej, jak robi to Apple czy Google. A jest to nie mało, bo aż 99$. Z pewnością ten krok mógłby się przyczynić do tego, iż młodzi deweloperzy, nie mający jeszcze odpowiednich środków na tę opłatę, rozpoczynaliby swoją działalność właśnie w sklepie Samsunga. A to pomogłoby zwiększyć liczbę korzystających z tego systemu. Niestety, bez reklamy i dopracowania Bady, ta liczba zawsze będzie daleka od tej, jaką mają mobilni giganci.

Być może zmieni się to w przyszłości. Póki co seria Wave jest jednak tańszym i słabszym odpowiednikiem Galaxy. Obecnie tylko te dwa aspekty – o wiele ładniejszy design i niższa cena –  przemawiają za tym, aby wybrać Badę. No chyba, że deweloperom uda się kiedyś przenieść na komórki z nią Androida?

Jakub Stanisław Wolak

fot. Jakub Stanisław Wolak
Moja kolekcja pudełek
fot. Jakub Stanisław Wolak
Telefon i akcesoria do niego
fot. Jakub Wolak
Jeszcze raz widok rozsuniętej klapki baterii

Prev Next